Splendor – do wyboru, do koloru

splendorFalkon 2014. Przechadzam się z wolna ze swoją dziewczyną między stoiskami wydawców. Gdzieś na półce straganu REBELa dostrzegam cały stos żółtych pudełek. Zagaduję do sprzedawcy. Chwilę później ów pan serwuje nam na stół Splendor. Tłumaczy zasady w minutę. Gramy jakieś pół godziny. Dziesięć minut później chowam do bagażnika własny egzemplarz.  Czytaj więcej

Cytadela – w sieci średniowiecznych intryg

cytadelaTym razem biorę na warsztat klasykę. Jeśli lubicie blefować i nie straszny jest Wam udział w ciągłych spiskach, to macie wystarczająco dobry powód, by przyjrzeć się bliżej pewnej karciance w małym, niepozornym pudełku…

Czytaj więcej

Cyklady – grecka mitologia w wersji unplugged

cykladyRywalizacja o przychylność olimpijskich bogów, walka o dominację na lądzie i morzu,  nieustanna ingerencja mitologicznych stworów w sprawy śmiertelników – tak prezentuje się świat Cyklad.

Czytaj więcej

Trajan, czyli śródziemnomorska sałatka punktowa

trajanOd dłuższego czasu polowałem na którąś z gier Stefana Felda. Naczytałem się co niemiara o jego charakterystycznym stylu projektowania, ciekawych i nowatorskich mechanikach. Przebrnąłem przez las recenzji i pozytywnych komentarzy fanów dzieł tego pana. No i coś trzeba było z tym zrobić. Coś kupić. Padło na Trajana. Czytaj więcej

Świeżym okiem

Fakt 1: Polska scena planszówkowa nie może narzekać na brak profesjonalnych recenzentów gier. Mamy armię ludzi siedzących w temacie od lat, ogranych z setkami, jeśli nie tysiącami tytułów.

Fakt 2: Niżej podpisany nie jest jedną z takich osób ;).

Mając za sobą powyższy samobój marketingowy, witam Was bardzo serdecznie na moim blogu. Wykładając kawę na planszę: będzie o planszówkach. Amatorsko, ale zawsze szczerze i od serca ;). Od gościa „spoza branży”.

Nie planowałem pisania o grach. W zasadzie nie wiem, na ile moje teksty będą w stanie wnieść cokolwiek wartościowego do bogatego katalogu recenzji dostępnych w sieci. No ale co zrobić – od pewnego czasu półka z planszówkami zaczęła niebezpiecznie szybko się zapełniać, zasobność portfela kurczyć, a same gry coraz częściej goszczą na moim stole (lub podłodze).

Biorąc pod uwagę czas spędzony nad planszą w ubiegłych miesiącach, grzechem byłoby nie podzielić się wrażeniami z rozgrywek. Nie mam zamiaru głosić tutaj prawd objawionych. Po prostu będę recenzować gry z perspektywy laika, któremu po jednej lub wielu partiach „wydaje się”, że coś wie ;). Zapewne z biegiem czasu powrócę do już ocenionych tytułów i dopiszę wrażenia towarzyszące kolejnym partiom. Ewentualnie będę bić się w pierś po uzmysłowieniu sobie, jak bardzo się w jakiejś kwestii pomyliłem ;).

PS Nigdy nie stawiajcie kawy na planszę!