Neuroshima Hex! 3.0, czyli postapokaliptyczny MMO

Majstersztyk Michała Oracza. Prześladowca doskonały. No bo jak inaczej mam nazwać grę, która czepiła się mnie jak rzep psiego ogona podczas Polconu 2006 i za nic w świecie nie zamierza zostawić mnie w spokoju? Michał, ratuj! Od jedenastu lat mam w pokoju gościa, który zwyczajnie nie chce się wynieść! Czytaj więcej

Tzolk’in: Kalendarz Majów – czas to kukurydza

Boję się. Boję się pisać o grze, która w toku tysięcy partii online została odarta z jakichkolwiek tajemnic. Mistrzowie Tzolk’ina przerobili już wszelkie możliwe strategie, zajrzeli pod każdy kamień, czaszkę i żeton. Twardo trzymam się swojego postanowienia i nie gram przez sieć z wyjadaczami. Ostrzegano mnie, że gdzieś tam są ludzie, którzy robią w tej grze rzeczy, o których młodym adeptom Tzolk’ina nawet się nie śniło. Nie chcę psuć sobie radości z odkrywania głębi tego tytułu. Jestem casualem, nie znam jedynych słusznych ruchów i „wygrywających” strategii. Nie mam wystarczającego doświadczenia, żeby kategorycznie wypowiadać się na temat (nie)zbalansowania różnych dróg do zwycięstwa. Tzolk’ina poznałem w gronie amatorów i niniejszy tekst popełniam jako jeden z nich. Ekspertów proszę o wyrozumiałość. Czytaj więcej

For Sale – komu karton, komu chatę?

Ile dobrej zabawy można zmieścić w pudełku wielkości kostki mydła? Dużo. Zadziwiająco dużo. Dzisiaj na warsztat biorę jeden z najlepszych fillerów, w jakie miałem przyjemność zagrać, czyli edycję podróżną For Sale od wydawnictwa Gryphon Games. I choć ta niepozorna karcianka autorstwa Stefana Dorry świętuje w tym roku swoje dwudzieste urodziny, to dopiero niedawno doczekała się polskiego wydania („nasze” Na Sprzedaż ma jednak kilka kluczowych różnic w zasadach – wrócę do tej kwestii w dalszej części recenzji). Tak czy inaczej, obu wersjom należy się w tym miejscu jubileuszowe „sto lat”!*

*Czytelnik nie ma obowiązku śpiewać, ale na pewno nie zaszkodzi.

Czytaj więcej

Władca Pierścieni: Konfrontacja

Władca Pierścieni: Konfrontacja, czyli Knizia vs Tolkien

Władca Pierścieni: KonfrontacjaMiłośnikiem uniwersum Władcy Pierścieni jestem w zasadzie od najmłodszych lat – magnum opus Tolkiena przeczytałem jeszcze przed wejściem do kin jego filmowej adaptacji. Konfrontacja jest jednak pierwszą (i jak dotąd jedyną) planszówką osadzoną w świecie Śródziemia, w jaką miałem możliwość zagrać. Cóż, Frodowi do Lublina jest wyjątkowo nie po drodze. Czytaj więcej

Caylus

Caylus – niech żyje król

CaylusZa niecały miesiąc Caylusowi stuknie dwanaście lat. W dobie nieustannie pędzącego do przodu świata gier to już planszówkowy pradziadek, dinozaur z minionej epoki. Klasyka ma jednak to do siebie, że doskonale znosi próbę czasu i nie straszne jej „nowsze, lepsze modele”.

Czytaj więcej

Bora Bora – wredna strona Felda

Bora BoraTo będzie dziwna recenzja. Zamierzam wypunktować szereg wad gry, którą uwielbiam, a po całym tym rozwlekłym narzekaniu z pełnym przekonaniem wystawić jej wysoką ocenę. Zanim Czytelnik ukrzyżuje niżej podpisanego za nierzetelność i brak konsekwencji, pozwolę sobie na pewne porównanie: gra w Bora Bora przypomina życie w burzliwym, ale szczęśliwym małżeństwie – wiele cech drugiej połówki może drażnić, ale i tak ją kochacie, bez względu na wszystko. Rozwód zwyczajnie nie wchodzi w grę. Czytaj więcej

Goa – zapomniana klasyka

goaW ostatnich latach rynek planszówek zalała fala znakomitych eurogier. Absolutnie nie dziwię się graczom, którzy co rusz sięgają po najnowsze, gorące tytuły – nietrudno paść ofiarą tzw. cult of the new i zachwycać się wyłącznie współczesnymi grami, odstawiając na dalszy plan „ograne, nudne starocie”. Warto jednak zatrzymać się w pędzie poznawania nowości i od czasu do czasu sięgnąć po zakurzone, zalegające w głębi regału pudełka… Czytaj więcej

Terraformacja Marsa, czyli przemiana czerwieni w zieleń

terraformacja-marsaSześć. Dokładnie tyle partii potrzebowałem, żeby przemożna chęć podzielenia się wrażeniami z rozgrywek w Transformację Marsa ze światem (Ziemią?) wzięła nade mną górę. Czy to dostatecznie dużo, aby ze spokojnym sumieniem rzucać się do klawiatury i pisać recenzję? Ciężko powiedzieć. Solidne ogranie tej gry nie jest łatwym zadaniem, bo Terraformacja Marsa nie należy do planszówek, w które zagramy wielokrotnie w ciągu dnia. Sześć rozgrywek to nic innego, jak sześć planszówkowych spotkań poświęconych w zasadzie tylko tej jednej grze. Ostatecznie dane mi było rozegrać trzy partie dwuosobowe, jedną trzyosobową i dwie czteroosobowe. Może to i niewiele, ale starałem się „wycisnąć” z tych rozgrywek możliwie jak najwięcej informacji. Jeśli zatem, drogi Czytelniku, uznasz, że te kilka partii to za mało, aby wyrobić sobie rzetelną opinię o grze, potraktuj poniższy tekst jako rozbudowane pierwsze wrażenia, które z czasem mogą ulec pewnym przeobrażeniom, na korzyść lub niekorzyść samej gry.

Czytaj więcej

Dominion

Dominion, czyli historia pewnego uzależnienia

Dwie sprawy.

Przede wszystkim przepraszam za pół roku milczenia. Wynika to z prostego, acz bardzo uciążliwego faktu straciłem dostęp do porządnego aparatu. Przez dłuższy czas liczyłem na to, że uda mi się wygospodarować fundusze na zakup nowego sprzętu, ale nie dałem rady. Co gorsza, nie zanosi się, aby w najbliższych miesiącach cokolwiek miało się w tej materii zmienić. Zostały mi zatem dwie opcje: przestać pisać w ogóle, bo tekst bez zdjęć raczej nie przyciągnie Czytelników lub też zdecydować się obniżyć przyjęty „standard pracy” i robić zdjęcia słabym aparatem z telefonu. Wybrałem to ostatnie, choć przyznam szczerze, że ciężko będzie mi patrzeć na fatalną prezentację recenzowanych gier. Cóż, mam nadzieję, że w przyszłości uda mi się podmienić słabe zdjęcia na lepsze.

Druga kwestia – zdecydowałem się radykalnie zmienić format recenzji. Postaram się pisać krócej i konkretniej, skupiając się wyłącznie na tym, co w danej grze lubię, a czego nie trawię. Słowem – 100% osobistych wrażeń. Kawa na planszę wchodzi w okres eksperymentalnej twórczości ;). Zobaczymy, czy wyjdzie jej to na dobre.

Czytaj więcej

Ewolucja: Pochodzenie gatunków – karcianka skazana na wymarcie

ewolucjaNie odkryję Ameryki mówiąc, że siadając do nowej gry chciałbym przede wszystkim wiedzieć, jak w nią grać. Podstawową cechą każdej planszówki powinna być dobrze napisana, klarowna instrukcja. Kupuję gotowy produkt i oczekuję, że w środku znajdę wszystko co potrzebne do rozegrania partii od początku do końca, bez konieczności uciekania się do pomocy w wersji elektronicznej. Nie trawię sięgania po erraty, FAQ na kilkanaście stron czy kolejne instrukcje w wersji 2.0, 2.1 itd. Czasem w wydanej grze zdarzy się wpadka, drobna literówka albo przeoczenie – wszak wydawca też człowiek, nikt nie jest doskonały. Szczególnie, że niektóre gry są naprawdę złożone, a ilość tekstu w instrukcji i komponentach przyprawia o zawrót głowy (Cywilizacja: Poprzez Wieki, Mage Knight). Jakiś tłumaczeniowy czy edytorski chochlik może się wkraść zawsze. Czytaj więcej