Wpisy

Race for the Galaxy – kosmos w talii kart

Gdybym miał zrobić zestawienie gier z najlepszym współczynnikiem: ilość ciekawych decyzji do podjęcia / czas trwania rozgrywki, Race for the Galaxy byłby w ścisłym topie. W swojej planszówkowej karierze nie spotkałem się jeszcze z tytułem, który w trzydziestu minutach zdołałby upchnąć tak wiele „gry” i strategicznego planowania. A fakt, że Tom Lehmann całe to decyzyjne bogactwo zawarł w jednej tylko talii kart nieprzerwanie zadziwia mnie już od pierwszego rozdania.

Czytaj więcej

Dominion

Dominion, czyli historia pewnego uzależnienia

Dwie sprawy.

Przede wszystkim przepraszam za pół roku milczenia. Wynika to z prostego, acz bardzo uciążliwego faktu straciłem dostęp do porządnego aparatu. Przez dłuższy czas liczyłem na to, że uda mi się wygospodarować fundusze na zakup nowego sprzętu, ale nie dałem rady. Co gorsza, nie zanosi się, aby w najbliższych miesiącach cokolwiek miało się w tej materii zmienić. Zostały mi zatem dwie opcje: przestać pisać w ogóle, bo tekst bez zdjęć raczej nie przyciągnie Czytelników lub też zdecydować się obniżyć przyjęty „standard pracy” i robić zdjęcia słabym aparatem z telefonu. Wybrałem to ostatnie, choć przyznam szczerze, że ciężko będzie mi patrzeć na fatalną prezentację recenzowanych gier. Cóż, mam nadzieję, że w przyszłości uda mi się podmienić słabe zdjęcia na lepsze.

Druga kwestia – zdecydowałem się radykalnie zmienić format recenzji. Postaram się pisać krócej i konkretniej, skupiając się wyłącznie na tym, co w danej grze lubię, a czego nie trawię. Słowem – 100% osobistych wrażeń. Kawa na planszę wchodzi w okres eksperymentalnej twórczości ;). Zobaczymy, czy wyjdzie jej to na dobre.

Czytaj więcej