• Link to Facebook
  • Link to X
  • Link to Mail
  • Link to Rss this site
Kawa na planszę
  • Idea bloga
  • Recenzje
  • Refleksje, relacje i rewizje
  • Jak oceniam gry?
  • Moja kolekcja
  • Click to open the search input field Click to open the search input field Szukaj
  • Menu Menu
Ostatnie wpisy na blogu
ZnadPlanszy.pl |BLOGI

Aplikacje nie czynią mnie lepszym graczem

5 lutego 2018/4 komentarze/w Blog/Autor Kamil Łukasik

Ostatnimi czasy nałogowo zagrywam się w Through the Ages: A New Story of Civilization w aplikacji na Androida. Apka jest doskonałym przeniesieniem papierowej wersji gry na urządzenia mobilne. Ale…

Po wczorajszej partyjce w fizyczną wersję Cywilizacji: Poprzez Wieki naszła mnie taka mała refleksja: w przypadku elektronicznych implementacji bardziej złożonych gier przez to, że nie muszę czuwać nad prawidłowym przebiegiem pewnych procesów i mechanik (bo komputer wszystko zrobi za mnie), to niektóre akcje wykonuję na autopilocie i gram jakby od niechcenia – szczególnie mocno objawia się to podczas partii z wirtualnymi przeciwnikami. Obcując z fizyczną wersją gry zawsze zagłębiam się w niuanse mechaniki i znacznie staranniej kontroluję wszystkie statystyki. Aplikacje odwalają za nas brudną robotę w kwestii automatyzacji obsługi danej gry (co ma rzecz jasna swoje zalety), ale nie sprzyja to lepszemu zapamiętaniu jej reguł i zrozumieniu zachodzących w niej zjawisk. Nie przestawiam fizycznie żadnych komponentów i nie analizuję w pełni ciągu przyczynowo-skutkowego podejmowanych akcji, tylko wciskam guzik i wszystko “dzieje się” przed moimi oczami. Nie muszę zastanawiać się, co z czego wynika i czy jest zgodne z zasadami – apka dba o to, że na pewno tak jest. To trochę jak, jakby skserować zeszyt od kolegi, a nie przepisać całość odręcznie. Wiadomo, pierwsza opcja jest szybsza i wygodniejsza, ale czy aby na pewno wychodzi nam na dobre? Drugi przypadek wymaga wprawdzie większego nakładu sił, ale wiedza utrwala się przecież znacznie lepiej.

Nie wiem jak Wy, ale w przypadku grania w takie Race for the Galaxy albo Cywilizację: Poprzez Wieki w wersji elektronicznej mam tak, że… nie staję się lepszy w te gry. Rozgrywam partię za partią, ale ile bym nie grał, to mam wrażenie, że stoję w miejscu, a w najlepszym wypadku idę do przodu w żółwim tempie. Testuję wprawdzie różne strategie, ale… nie pozostawia to u mnie jakiegoś głębszego śladu. O wiele więcej uczę się grając z kimś przy stole. Raz, że spędzam wtedy dużo więcej czasu nad planszą (co pozwala mi lepiej „chłonąć” całe to doświadczenie), a dwa, że nigdy nie robię wtedy bezmyślnych ruchów „na szybko” – każda akcja jest efektem starannych kalkulacji i wymusza pełne zrozumienie wszystkich zależności.

Oczywiście nie chcę przez to powiedzieć, że apki są „be” i nie warto po nie sięgać – wręcz przeciwnie, to świetny sposób na stały kontakt ze swoimi ulubionymi grami. Nie jest też tak, że oferują jedynie „bezmyślne doświadczenie”. To, że niżej podpisany dość opornie przyswaja wiedzę wyniesioną z partii online o niczym nie świadczy, przecież mnóstwo ludzi do perfekcji opanowało takiego Tzolk’ina czy Zamki Burgundii właśnie w toku setek godzin spędzonych w sieci. Rzecz w tym, że wszelkiej maści aplikacje (a szczególnie te oferujące potyczki ze sztuczną inteligencją) nie są tak angażujące dla wszystkich zmysłów i wyręczają nas w konieczności podejmowania pewnych fizycznych działań, a przez to ich wpływ na proces uczenia się gier jest mniejszy. Patrząc w ekran telefonu nie jestem w stanie zbudować sobie w głowie świata gry i jego pajęczyny zależności z taką samą dokładnością, dlatego też zawsze będę uważał aplikacje za tymczasowy substytut planszówek, a nie ich równorzędną alternatywę.

Tagi: Android, Aplikacje, Refleksje
https://i0.wp.com/kawanaplansze.znadplanszy.pl/wp-content/uploads/sites/74/2018/02/Screenshot_20180205-110538.png?fit=1280%2C720&ssl=1 720 1280 Kamil Łukasik http://kawanaplansze.znadplanszy.pl/wp-content/uploads/sites/74/2016/11/kawanaplansze-zp.png Kamil Łukasik2018-02-05 12:15:042018-02-05 23:26:47Aplikacje nie czynią mnie lepszym graczem
http://kawanaplansze.znadplanszy.pl/kontakt/

Kamil Łukasik
Recenzent z zamiłowania, gracz z powołania. Jestem wielkim fanem ekonomicznych i strategicznych eurogier, politycznych CDG, tytułów z serii PAX, 18XX oraz wszelkiej maści karcianek: od deckbuilderów po kooperacyjne LCG. Uwielbiam planszówki zmuszające do starannego planowania ruchów i ciągłej analizy poczynań współgraczy, zawierające dużą dawkę interakcji (nie tylko tej negatywnej).

Kawa na planszę

NAJNOWSZE WPISY

  • Brass: Birmingham – garść przemyśleń5 września 2018 - 12:51
  • Targi, czyli gra skrzyżowań18 czerwca 2018 - 15:09
  • Brass – rewolucja przemysłowa według Martina Wallace’a14 maja 2018 - 14:52
  • Wojna o Pierścień – Śródziemie na wyciągnięcie ręki28 lutego 2018 - 13:09
  • Labirynt: Wojna z Terroryzmem 2001-? – pierwsze wrażenia20 lutego 2018 - 14:15
  • Aplikacje nie czynią mnie lepszym graczem5 lutego 2018 - 12:15
  • Keyflower, czyli HR w praktyce29 stycznia 2018 - 15:06
  • Terraformacja Marsa – #DlaczegoSięKurzy?25 stycznia 2018 - 14:02
  • Bruxelles 1893 – perełka w stylu art nouveau20 listopada 2017 - 20:17
  • London, czyli Wallace light14 listopada 2017 - 19:12
Advertise hereAdvertise here
© Copyright - Kawa na planszę | ZnadPlanszy.pl
© 2013 ZnadPlanszy.pl Wszystkie prawa zastrzeżone | Serwis stworzony przez T&Y Board Solution - Enfold Theme by Kriesi
Link to: Keyflower, czyli HR w praktyce Link to: Keyflower, czyli HR w praktyce Keyflower, czyli HR w praktyce Link to: Labirynt: Wojna z Terroryzmem 2001-? – pierwsze wrażenia Link to: Labirynt: Wojna z Terroryzmem 2001-? – pierwsze wrażenia Labirynt: Wojna z Terroryzmem 2001-? – pierwsze wrażenia
Scroll to top Scroll to top Scroll to top