Splendor – do wyboru, do koloru

splendorFalkon 2014. Przechadzam się z wolna ze swoją dziewczyną między stoiskami wydawców. Gdzieś na półce straganu REBELa dostrzegam cały stos żółtych pudełek. Zagaduję do sprzedawcy. Chwilę później ów pan serwuje nam na stół Splendor. Tłumaczy zasady w minutę. Gramy jakieś pół godziny. Dziesięć minut później chowam do bagażnika własny egzemplarz. 

 „Renesansowi handlarze”

Pozwólcie, że pominę otoczkę fabularną tej gry. Instrukcja przebąkuje coś o tym, że jesteśmy handlarzami kamieni szlachetnych, którzy dzięki inwestowaniu w… bla, bla, bla. Nie.  W trakcie rozgrywki w żadnym momencie nie czuje się tutaj klimatu handlowania czymkolwiek. Gra sprowadza się do bardzo prostej czynności: kolekcjonujemy kolorowe żetony oraz karty z równie kolorowymi symbolami ;). Tyle.

Pudło (prawie) pełne kosztowności

Po rozpakowaniu gry można czuć się nieco oszukanym – wszystkie elementy spokojnie zmieściłyby się w o połowę mniejszym pudełku. Z drugiej strony, gdyby tak było, być może nigdy nie dostrzegłbym Splendoru na sklepowej półce? Cóż, cel marketingowy został osiągnięty – zostałem zwabiony na „wielkość pudła” ;).

Na pochwałę zasługuje bardzo funkcjonalna wypraska, dzięki której możemy zachować należyty porządek w kartach i żetonach. Dodam tylko, że możecie śmiało „koszulkować” wszystkie karty w grze i nadal korzystać z dobrodziejstwa wypraski – trzeba je tylko kłaść „na płasko”, rezygnując z wsuwania ich w przeznaczone do tego przegródki. Co do koszulek, polecam idealnie pasujące Ultra Pro Deck Protector Standard.

Wszystkie elementy gry prezentują się wyśmienicie – karty są kolorowe i bardzo czytelne, płytki arystokratów wykonane są bez zarzutu i cieszą oko. Prawdziwą perełką są jednak masywne żetony – nie wiem z czego to wynika, ale trzymanie w łapie garści tych znaczników sprawia niesamowitą radość. Gwarantuję, że w trakcie rozgrywki będziecie cały czas bawić się w układanie stosików (ten charakterystyczny „klik” to nektar dla uszu ;)). Jedyny zgrzyt, jaki się pojawił w moim egzemplarzu to brak jednej grafiki na niebieskim żetonie, ale mail do wydawcy załatwił sprawę – po dwóch dniach nowy „szafir” był już u mnie.

Klejnotowe imperium w budowie

Spełniając warunki wskazane na kafelku pozyskujemy arystokratę, który zapewnia nam dodatkowy prestiż

Spełniając warunki wskazane na kafelku pozyskujemy arystokratę, który zapewnia nam dodatkowy prestiż

Celem gry jest pozyskanie 15 punktów prestiżu. Prestiż zdobywamy „rozwijając nasze imperium handlowe”, czyli dokonując zakupu dostępnych kart i zaskarbiając sobie przychylność arystokratów. Walutą w grze jest pięć rodzajów kamieni szlachetnych oraz złoto, zdolne zastąpić każdy z nich. Aby zakupić daną kartę, musimy zapłacić wskazaną na niej kombinację klejnotów. Po wykupieniu karta trafia do naszych zasobów i od tej chwili działa jak bonusowy, „permanentny” żeton danego koloru, a potencjalnie daje nam również punkty prestiżu (biała cyfra). Im więcej kart zakupiliśmy, tym łatwiej pozyskiwać nam nowe. Prosty przykład – mamy wykupione dwie białe karty z symbolem diamentu. Polujemy na inną, za którą musimy zapłacić trzy diamenty i jeden rubin – w takim wypadku wystarczy, że wydamy jeden diament i jeden rubin.

W swojej turze możecie wykonać jedną z następujących akcji:

  • Pozyskać dwa klejnoty tego samego koloru (jeśli w stosie leżą przynajmniej cztery)
  • Pozyskać po jednym klejnocie z trzech różnych kolorów
  • Pozyskać żeton złota poprzez rezerwację karty ze stołu (to jedyny sposób na zdobycie złota)
  • Wykupić kartę ze stołu lub kartę wcześniej zarezerwowaną

Ot, cała filozofia: decydujecie się na jedną z czterech opcji i kończycie turę. Należy tylko pamiętać, że w swoich zasobach można posiadać maksymalnie 10 żetonów oraz 3 zarezerwowane karty. Nawiasem mówiąc, czy tego chcecie, czy nie, właśnie poznaliście jakieś 90% zasad ;). Możecie zasiadać do swojej pierwszej partii i dołączyć do wyścigu o splendor!

Kawa na planszę

Śmieszna sprawa – choć lubię tę grę, to ciężko mi jednoznacznie wskazać za co, bo wszystkie znaki na niebie i ziemi mówią, że nie ma prawa mi się podobać. Splendor jest dokładnie tym, na co wygląda – zbieraniem kolorowych żetonów i kolekcjonowaniem punktów, z dorobioną na siłę fabularną otoczką.

Nie zmienia to faktu, że jest w tej grze coś mocno uzależniającego – po skończonej partii zawsze ma się ochotę na rewanż. Rozgrywka jest szybka i niezwykle relaksująca. Paradoksalnie, pomimo swojej prostoty, gra oferuje sporo taktycznych możliwości, które bardzo subtelnie wplecione są w jej mechanizmy. Cały czas rodzą nam się w głowie pomysły na optymalizację ruchów. Inwestować w dużo tanich kart i szybko stworzyć „samonapędzający się silnik”? A może skupić się na wolniejszym rozwoju i pozyskiwaniu wyłącznie tych drogich, ale za to wysoko punktowanych? Już na starcie powinniśmy podjąć decyzję, czy kupować karty pod wymagania konkretnego arystokraty, czy też próbować skończyć grę bez ich pomocy. A w jakim stylu zagramy? Pokojowo, czy bardziej konfrontacyjnie, stale analizując ruchy rywali i podbierając im karty lub celowo przetrzymując potrzebne żetony? Ile osób, tyle strategii, a z każdą partią zaczyna się dostrzegać coraz więcej sposobów na wygraną.

Czy jest to arcydzieło gier planszowych? Z pewnością nie. Ale Splendor to naprawdę solidny tytuł, zdecydowanie warto mieć go w swojej kolekcji – w szczególności, że nowy egzemplarz można obecnie dorwać za mniej niż 80 zł.

Ocena po dwudziestu partiach: 7/10

Komentarz do oceny: Większość graczy z mojej grupy nie trawi tej gry i nie rozumie jej fenomenu, uważając ją za jeden z najbardziej przereklamowanych tytułów ostatnich lat. Absolutnie nie podzielam tej opinii. Splendor doceniam przede wszystkim za prostotę zasad i elegancję mechanizmów – możecie wyciągnąć go na stół i wytłumaczyć nawet najbardziej „niecierpliwym” graczom, których zdolność skupienia uwagi na regułach wyłącza się po 3 minutach. I choć zazwyczaj wolę usiąść do bardziej rozbudowanych i angażujących gier, Splendor z pewnością pozostanie w mojej kolekcji – zawsze znajdzie się czas i miejsce na familijną planszówkę tego kalibru.

+ Świetne ilustracje i jakość wykonania (żetony!)
+ Bardzo proste zasady (do wytłumaczenia w dwie minuty)
+ Szybki setup
+ Gra dla osób w każdym wieku
+ Relaksująca rozgrywka, gra doskonale sprawdza się jako odskocznia od cięższych tytułów
+ Uzależnia!

+/- Wypraska pozwala posegregować elementy, ale żetony potrafią się z niej wysunąć i „latać” po pudełku (raczej trzeba unikać pionowego stawiania gry na półce)
+/- Typowo abstrakcyjna gra z tematem dodanym na siłę

– Schematyczna rozgrywka
– Pierwszy gracz ma przewagę jednego ruchu w pozyskaniu arystokraty
– Wielkość pudełka nieadekwatna do zawartości